O potrzebie pustki, która ocala równowagę świata

In Psychologia i rozwój by Agnieszka Siołek-CichockaLeave a Comment

„Z moich doświadczeń wynika, że sekret polega na 'nie-działaniu’.” – Linda Schierse Leonard

Strefa 'nie-działania’ czyli zamykanie, odcinanie, domykanie, wycofanie się do wnętrza, odpuszczanie. Stan poddania się i zaufania wewnętrznemu procesowi w sobie.

W naszej kulturze punktuje się wychodzenie ku czemuś i sięganie po, zbyt rzadko podkreślając, jak istotny jest moment zwolnienia i zatrzymania. Bez 'nie-działania’ zaburza się cykl. Nie można go domknąć, więc nie może zaistnieć to, co w Gestalcie nazywa się płodną próżnią. To przestrzeń, z której wyłania się twórcze i nowe. Może zaistnieć tylko wtedy, gdy pozwolimy na trwanie w zawieszeniu. Bez kontroli. Na odczucie chaosu. Tego, co było i co od nas odchodzi. Na moment niewiedzy, co nowego z tej pustki się zrodzi.

Choć niewiadoma próżni napawa niepokojem i lękiem, potrzebujemy jej, by móc się na nowo wyłaniać. Budzić świadomość. Zapalać światło w mroku.

Ruch życia i rozwój nie odbywa się w sposób liniowy. Choć tego nas uczą. Że to ciągła wspinaczka po drabinie sukcesu. Tylko w górę. Odhaczanie życiowych list zadań. Nieustanny wzrost. Ruch do przodu, wyjście ku czemuś, sięganie po coś. W szybkim tempie.

Ale to nie tak.

Rozwój jest cykliczny. Jest płynnym procesem, w który wpisana jest zmienność.

Zwolnienie, zatrzymanie, wycofanie są tym, co w następstwie przynosi wzrost. Etapem, bez którego otwarcie i sięganie nie byłoby możliwe. Tak, jak naturalnie dzieje się to w przyrodzie. W porach roku, gdy po zimie przyroda budzi się do życia. Jak przypływy i odpływy oceanu. Jak serce, które na przemian kurczy się i otwiera. Jak oddech i wdech. Gdzie jedno nie istnieje bez drugiego.

W tym znaczeniu tak samo potrzebujemy opuszczać, zamykać, wycofywać się, zatrzymywać i wychodzić, aby otwierać nowe drzwi, dostrzegać inną drogę, innych siebie. To jest wpisane w naprzemienny ruch życia, w niedokończoną i wciąż stwarzającą się opowieść o nas samych. Po to, by w wycofaniu, jak pięknie ujął to w wierszu Roberto Juarroz, ocalać równowagę naszego wewnętrznego i zewnętrznego świata:

XIII/51

Dziś nie zrobiłem nic.
Za to dużo rzeczy zrobiło się we mnie.

Ptaki, które nie istnieją,
odnalazły swoje gniazdo.
Cienie, które może istnieją,
znalazły swoje ciała.
Słowa, które istnieją,
odzyskały swoje milczenie.

Nie robiąc nic
ocala się czasem równowagę świata,
gdy udaje się osiągnąć, że coś ciąży
na pustej szalce wagi.

Ocalajmy więc równowagę świata.

AUTOR

Agnieszka Siołek-Cichocka

Facebook Google+

Prowadzę psychoterapię i pomoc psychologiczną w ujęciu Gestalt. Jestem terapeutą w trakcie szkolenia w Wielkopolskiej Szkole Psychoterapii Gestalt. Prywatnie i zawodowo inspiruję się nurtem psychoterapii Gestalt i filozofią zen, psychologią głębi oraz przyrodą i procesami, jakie w niej zachodzą. Fascynuje i pasjonuje mnie ucieleśniona ścieżka – poznawanie i odkrywanie siebie w kontakcie z ciałem, w tym poprzez symbolikę ciała, taniec i ruch. W pracy i w życiu osobistym bliska mi jest metafora i symbol przepływu. To znaczy, że patrzę na życie i rozwój człowieka, jak na nieustanny proces – bycie w ruchu zmian, w którym ważne miejsce zajmuje cykliczność.

PODZIEL SIĘ ZE ŚWIATEM