O przepływie i przeżywaniu emocji. O tym, jak sprawić by z żywego nasiona, jakim są, wykiełkował nowy liść*

In Psychologia i rozwój by Agnieszka Siołek-CichockaLeave a Comment

„Smutek leży w samym jądrze istnienia. Jeżeli obnażysz serce z każdego innego uczucia, nieuchronnie natkniesz się na smutek, gotowy, jak żywe nasiono, aby wypuścić swój zielony liść”. Nie trzeba jednak trzymać się smutku. Uwalnianie smutku jest dyscypliną, jak uważne oddychanie. Wdech – czujesz smutek, wydech – uwalniasz go. Wdech – po policzku toczy się łza, wydech – czujesz wdzięczność za jej ciepło. Weź wdech i uśmiechnij się. Bądź dla siebie dobra, idź małymi kroczkami.” – Maureen Murdock „Podróż Bohaterki”

Przeżywanie i przeczuwanie emocji, w szczególności tych mniej przyjemnych jak smutek, żal, złość to bycie dla siebie dobrym. Podchodzenie do siebie z szacunkiem. Sposób na objęcie siebie czułością i bycie ze sobą w kontakcie. Dając emocjom przestrzeń i czas, aby wybrzmiały, tworzymy warunki, by z żywego nasiona, jakim są, wykiełkował nowy liść.

Emocja z łaciny „emovere” oznacza „poruszać” i taka jest jej funkcja. Emocje poruszają nami i zapraszają do poruszenia – do bycia z nimi w twórczym ruchu zmian.

Każda emocja jest żywa. Dlatego wprawianie ich w ruch –  czyli przeczuwanie, przeŻYWAnie – uruchamia w życiu przepływ. Ma to ogromne znaczenie również wobec tych emocji, których impulsy zostały w przeszłości zablokowane w ciele – nie zostały przeżyte. Ich stłumienie odbiera nam/ciału żywotność, ponieważ energia, nasze zasoby idą wtedy w (za)trzymanie. Dla organizmu to duży koszt, który może objawiać się w obniżonym nastroju, przewlekłym zmęczeniu, chorobowych symptomach ciała albo na drugim biegunie wzmożoną reaktywnością, drażliwością itp.

Co można z tym zrobić?

Przepływ emocji można na nowo uruchamiać, można je transformować i tworzyć warunki ku temu, aby spotkać się z tym, co z różnych powodów nie mogło być wcześniej odczute i przeżyte lub co trudno przyjąć nam dziś. Powoli, z czułością, łagodnością i uważnością. Z przyjęciem takiego stanu, jaki w chwili obecnej jest, nawet jeśli jest to zamknięcie czy zamrożenie – bo te strategie pojawiły się kiedyś, aby nas chronić i wspierać. I choć dziś mogą już nie służyć i nie pasować do obecnego kontekstu naszego życia, uhonorowanie ich, jako ważnej funkcji, jest strategią na łagodne objęcie siebie w tym niełatwym procesie przemian.

W tym wszystkim bardzo pomocna jest wspierająca relacja i kontakt z drugą osobą. Czasem wystarczy obecność kogoś bliskiego, pobycie z kimś w ciszy, przytulenie, a czasem spotkanie, rozmowa i towarzyszenie np. psychologa lub psychoterapeuty.

Relacja i kontakt są szczególnie ważne, ponieważ to właśnie w spotkaniu i przestrzeni pomiędzy ‚Ja – Ty’, poprzez przyjęcie, akceptację, pomieszczenie i odzwierciedlenie przeżywanych emocji przez drugą osobę, dochodzi do transformacji treści (emocji, zdarzeń, myśli i przekonań z nimi związanych) oraz integracji doświadczenia, co poszerza pole naszej świadomości. To z kolei umożliwia odpuszczenie i domknięcie, a przez to otwiera i robi przestrzeń na nowe.

*Inspiracja do tytułu z książki Maureen Murdock „Podróż bohaterki

PODZIEL SIĘ ZE ŚWIATEM

AUTOR

Agnieszka Siołek-Cichocka

Facebook Google+

Udzielam pomocy psychologicznej w ujęciu Gestalt. Jestem terapeutą w trakcie szkolenia w Wielkopolskiej Szkole Psychoterapii Gestalt. Prywatnie i zawodowo inspiruję się nurtem psychoterapii Gestalt i filozofią zen, psychologią głębi oraz przyrodą i procesami, jakie w niej zachodzą. Fascynuje i pasjonuje mnie ucieleśniona ścieżka – poznawanie i odkrywanie siebie w kontakcie z ciałem, w tym poprzez symbolikę ciała, taniec i ruch. W pracy i w życiu osobistym bliska mi jest metafora i symbol przepływu. To znaczy, że patrzę na życie i rozwój człowieka, jak na nieustanny proces – bycie w ruchu zmian, w którym ważne miejsce zajmuje cykliczność.