„Małe kobietki”. O transformującej sile złości

In Filmoterapia by Agnieszka Siołek-CichockaLeave a Comment

„Małe kobietki”. Może to nie jest jakiś wielki film. Ale jest piękny, wzruszający i ma cudowną kobiecą energię. Na powierzchni jest lekki i zwiewny. Ale tylko na powierzchni. Bo w głębszej warstwie podejmuje ważny temat.

To kobiece kino. O siostrzeństwie. O kobiecym wsparciu. I o tym jak odwaga jednej kobiety może obudzić odwagę innych kobiet i być początkiem dużych zmian i przemian. I to jest siła filmu.

„Małe kobietki” korespondują z artykułem o matkach i córkach (klik), o którym pisałam ostatnio na FB. Idealnie ukazuje wątek skryptów i przekonań, które kobiety przekazują sobie z pokolenia na pokolenie. Pokazuje skąd te skrypty się wzięły i dlaczego wciąż plączą się nam pod nogami i sprawiają, że potykamy się o nie w życiu, dokonując wyborów, które są zamachem na naszą wewnętrzną kobiecą wolność – na życie w zgodzie ze sobą. Kiedyś kobiety robiły tak z powodu dużych ograniczeń i chciały uchronić siebie i swoje córki. Dziś, choć tak dużych ograniczeń już nie ma, patriarchalne skrypty nadal dobrze się mają. Z zamrożenia, przyzwyczajenia i przez to niedostrzegania pola możliwości.

Jest taka historia w książce Jorge Bucaya „Pozwól, że Ci opowiem” (klik) o słoniu, który od urodzenia był przykuty łańcuchem do pala i przez to miał ograniczony zasięg ruchu. Poruszał się tylko na pewną odległość. Któregoś dnia ktoś przeciął łańcuch i słoń został uwolniony, ale pomimo to słoń nie poruszał się i nie sięgał dalej, niż ponad to, co znał. Zaprzestał prób wyjścia poza znajomą strefę. Z kulturą patriarchalną i naszymi przekonaniami jest bardzo podobnie.

W filmie figurą niezależności i życia w zgodzie z rytmem swego serca jest Jo March grana przez Saoirse Ronan. Pomimo, że wychowuje się w tych samych warunkach i w tym samym otoczeniu, co jej siostry, nie poddaje się konwenansom i nakazom. Choć ta postawa, na początku, sprawia, że Jo funkcjonuje głównie w opozycji – nie chce przyjąć i zaakceptować niektórych swoich cech i uczuć.

Jo napotyka na wiele trudności. Jak każda osoba odstająca postawą i myśleniem od swoich czasów i otoczenia, wpada w wir wątpliwości. Targają nią sprzeczne uczucia. Ale jej wewnętrzna szamotanina ostatecznie prowadzi ją w stronę połączenia uczuć i życiowej pasji. Integralności.

To piękne przesłanie, które pokazuje, że możliwości są i tkwią w nas. Że kobiety nie muszą żyć albo-albo, dokonywać skrajnych wyborów między sercem a rozumem. Bo, jak mówi mama do Jo: „Istnieją natury zbyt niezależne, by można było je nagiąć.” Świadoma siebie kobiecość jest właśnie taką naturą.

Ale droga do niej wiedzie przez złość. Przez konfrontację z życiodajną energią złości, której Jo jest reprezentacją. Jo jest gniewną dziewczyną i wykorzystuje swoją złość do transformacji, do przekraczania barier i sprzeciwiania się. Nie jest jej łatwo z tą emocją, ale bez niej musiałaby zaprzeczyć sobie i swojemu sercu.

Wiedzie również przez bezsilność – czyli poddanie się temu, co czuje. Poddanie się przepływowi. Co nie jest tożsame z rezygnacją, ale z dopuszczeniem do siebie prawdy.

Jeśli przyjrzymy się baśniom i mitom, w szczególności w analizie jungowskiej, każda bohaterka, która chce ocalić siebie i zmienić swoje życie, staje przed jednym najważniejszym zadaniem – konfrontacją ze swoją złością i poddaniem się jej. Ta emocja to dar. Dar, który burzy mury i jest drogą do wewnętrznej wolności kobiety, pod warunkiem, że umie ją dopuścić do siebie, poczuć i konstruktywnie wykorzystać. I w tym sensie droga Jo jest opowieścią i historią każdej z nas. Wiele kobiet już przeszło tę drogę i utorowało ją kolejnym pokoleniom. Warto się zainspirować i czerpać z dziedzictwa niesamowitej kobiecej siły.

Warto zobaczyć film. Widzieliście?

AUTOR

Agnieszka Siołek-Cichocka

Facebook Google+

Jestem pedagogiem, specjalistą terapii pedagogicznej i logopedą. Obecnie kształcę się w Wielkopolskiej Szkole Psychoterapii Gestalt na I etapie Pomocy psychologicznej Gestalt w praktyce zawodowej.. Piszę o rozwoju dzieci i dorosłych, kulturze, filmach i książkach. Pasjonuje mnie psychologia głębi, praca z metaforą i ciałem w procesie psychoterapii.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0