Kulturalne inspiracje stycznia

Agnieszka Siołek-Cichocka Duży książkowy mol, KSIĄŻKA, Kultura, Rozwój, Seans psychologiczny Leave a Comment

Miały być na koniec stycznia, ale są początkiem lutego. Kulturalne inspiracje stycznia. Niektóre z nich, w szczególności filmy, zobaczyłam w ostatnich dniach ubiegłego roku, ale postanowiłam wrzucić je tutaj, bo echo tych obrazów mocno pobrzmiewało we mnie z początkiem roku.

Filmy

„Mój piękny syn” – To piękny, choć nierówny obraz i myślę, że nie dla każdego. Jak na ciężki temat uzależnienia od heroiny, to naprawdę subtelnie, czasem wręcz poetycko, opowiedziana historia. Bardzo lubię tego typu klimat, ale w tym wypadku zabrakło mi trochę ostrości. Ale czego by nie mówić, to jedna z piękniejszych historii o relacji ojca i syna. Historii o ogromnej, cierpliwej i bezinteresownej rodzicielskiej miłości do dziecka. Ten aspekt filmu bardzo mnie poruszył.

Jest w filmie jedna scena, w której ojciec rozmawia z synem przez telefon i odmawia mu udzielenia pomocy. Można w niej zobaczyć dysproporcję pomiędzy tym, co mówią jego usta, a tym, co mówi jego napięte do granic ciało. Jak wielki jest, w tej sytuacji, ciężar słowa „nie”. „Nie” wypowiedzianego z miłości. I chociażby dla tej sceny i dla tego przesłania warto zobaczyć ten film.

 

„The Breadwinner” („Żywiciel”) – To animacja studia, które stworzyło takie obrazy jak „Song of the sea” („Pieśń morza”), o której pisałam tutaj (klik) oraz „The Secret Of Keels” („Sekret księgi z Kells”). Studio znane jest z tego, że w swoich animacjach bierze na tapetę głębokie tematy nierzadko stanowiące tabu. Tak jest i tu. Przy czym „The Breadwinner” jest najmocniejszym obrazem z wymienionej trójki. Poruszy każdego, a dla osób szczególnie wrażliwych będzie seansem zapadającym na długo w pamięć. Ja potrzebowałam trochę czasu, aby wrócić do równowagi po jego obejrzeniu. Trudno mi powiedzieć do jakiej grupy młodych widzów skierowany jest ten film. Myślę, że najwcześniej od 10, 11 lat przy obowiązkowym oglądaniu z osobą dorosłą, a najlepiej, aby dorośli obejrzeli go najpierw sami i zdecydowali, czy chcą, aby ich dziecko go oglądało.

To historia jedenastoletniej Parvany mieszkającej w Afganistanie, która aby zdobyć pożywienie dla rodziny, przebiera się za chłopca, po tym jak jej ojciec zostaje niesłusznie wtrącony do więzienia, a jej rodzina traci jedynego żywiciela. Historia oparta jest na książce o tym samym tytule z 2000 roku, autorstwa Deborah Ellis, kanadyjskiej pisarki i aktywistki. Nie czytałam książki, ale animacja porusza skomplikowaną tematykę brutalnych rządów szariatu i ich wpływu na społeczne życie, prawa człowieka, prawa kobiet.

Czasem mam wątpliwości, czy oglądać tak poruszające obrazy, ale zawsze potem dochodzę do wniosku, że nie wolno przymykać oczu na niektóre tematy. Pomimo trudnego emocjonalnego wydźwięku, to wspaniały i ważny film. Zawsze po takich obrazach nachodzi mnie głęboka wdzięczność, że mam w życiu to, co mam i urodziłam się w Europie.

Serial

„Ostre przedmioty” – To nasycony, mroczny i psychologiczny obraz o toksycznych rodzinnych relacjach. Wszystko mi w nim gra. Zdjęcia. Historia. Muzyka. Aktorstwo. Pierwszoplanowe role kobiece to aktorski koncert z popisową rolą Amy Adams. Wspaniała i poruszająca kreacja. Ale Patricia Clarkson w roli matki oraz Eliza Scanlen w roli młodszej siostry nie pozostają w tyle. W ich odbiciu możemy obserwować, jak wielkie piętno odciska na człowieku toksyczna relacja z rodzicami, tutaj w szczególności z matką. Jak brak stabilności i poczucia bezpieczeństwa dezintegruje wewnętrzny świat. Zostawia w nim wyrwę i z czasem doprowadza do jego nieodwracalnego rozpadu.

To opowieść o tym, co może się kryć pod podszewką opiekuńczości i macierzyństwa. Pod podszewką wypowiedzianych z czułością słów. O tym, że przemoc nie zawsze ma głośną, zaniedbaną i posiniaczoną twarz. Że bywa dobrze ubrana i dystyngowana, miewa świetne maniery, wykształcenie i wysoką pozycję społeczną. I z tych powodów bywa ledwo dostrzegalna. Oraz o tym, jak rodzi się zło. Że przemilczanie rodzinnych traum działa z pokolenia na pokolenie jak rozpędzająca się i przybierająca na sile kula śnieżna, która pociąga za sobą kolejne ofiary.

Jestem pod ogromnym wrażeniem sposobu, w jaki została opowiedziana tak trudna i złożona historia. W szczególności jestem pod wielkim wrażeniem nakreślenia psychologii postaci. Zbudowane są i zarysowane w najmniejszym szczególe, z dbałością o każdy detal, przy użyciu minimum słów. Warto obejrzeć „Ostre przedmioty”, aby zobaczyć, że to, co czasem nazywamy „opieką” i „miłością” bywa jej całkowitym zaprzeczeniem. Oraz po to, by być czułym i uważanym na to, co dzieje się obok nas, wśród naszych bliskich i znajomych. Poza tym jest to po prostu, moim zdaniem, znakomity serial. Nie mogłam się oderwać. Dla mnie to jeden z najlepszych seriali, jakie widziałam.

Ach, no i muzyka Led Zeppelin! Jej psychodeliczny klimat wspaniale koresponduje z treścią serialu.

Książki

„Genialna przyjaciółka” Elena Ferrante – Akcja powieści osadzona jest we Włoszech w ubogiej dzielnicy Neapolu na przełomie lat 50. i 60. To historia dorastania i dojrzewania dwóch dziewczyn z różnych środowisk, których losy splatają się w dusznym uścisku ich przyjaźni. W opisie książki przeczytamy, że to opowieść o niezwykłej przyjaźni, ale w mojej opinii – toksycznej relacji, podszytej dużą rywalizacją i zazdrością, pełnej zależności i uwikłań. A przynajmniej tak się zarysowuje w pierwszej części. Ale nic dziwnego, bo środowisko, w którym dorasta Elena i Lila ma właśnie taki charakter.

Rozpoczęłam ten cykl również dlatego, że chcę zobaczyć serial. Po pierwszych zdjęciach zaintrygował mnie sposób, w jaki został zrobiony. A jak książka? Dla mnie bardzo ciekawa. Na uwagę zasługuje świetnie zarysowana psychologia postaci i kryjąca się gdzieś pod powierzchnią tajemnica. To jednocześnie trudna historia o problemach dorastania w przemocowym i zacofanym środowisku, o trudach dorastania w biedzie – nie tylko tej materialnej.  Po pierwszej części potrzebowałam czasu, aby odpocząć od jej mrocznego i brudnego klimatu. Ale czuję, że już niebawem będę gotowa na kolejne części. Jestem ciekawa dalszych losów głównych bohaterek, a w szczególności tego, jak autorka poprowadzi wątek ich próby wydostania się ze swojego środowiska i do czego to doprowadzi.

„Śmierć Komandora” Haruki Murakami

W styczniu przeczytałam dwie części nowego Murakamiego „Śmierć Komandora. Pojawia się idea” i „Śmierć Komandora. Metafora się zmienia”. Było w nich sporo momentów, które mnie zatrzymały, ale poza tym równie dużo turbulencji. „Śmierć Komandora” to historia malarza portrecisty, który po rozpadzie związku małżeńskiego zamieszkuje w opuszczonym domu w górach, należącym do znanego malarza. Tu próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Któregoś dnia odkrywa na strychu obraz „Śmierć Komandora” i od tego momentu jego życie przybiera nieoczekiwany i surrealistyczny obrót. Dla mnie zbyt surrealistyczny. A reszty nie zdradzę. To już zgłębicie sami.

To nie jest ten sam Murakami, którego czytałam przed laty. Nie chcę powiedzieć, że gorszy. Dla mnie po prostu inny i niekoniecznie na ten moment w mój gust. Ale może dla Was w sam raz? Czytaliście?

 

 

 

 

„Dom z dwiema wieżami” Maciej Zaremba Bielawski – czegokolwiek bym nie napisała o tej książce, to będzie mało. Dla mnie to jedna z najważniejszych książek i chciałabym, aby przeczytali ją wszyscy. Maciej Zaremba Bielawski rekonstruuje historię swojej rodziny, którą, przez lata życia jego rodziców, spowiła mgła milczenia. „Cały jestem z tego milczenia” pisze autor. Co się pod tym milczeniem kryje? Co odkrywa dokopując się do rodzinnych albumów, listów i grzebiąc w historycznych archiwach?

Narracja Macieja Zaremby Bielawskiego to opowieść o źródle antysemityzmu, sięgającym ciemnych kart polskiej historii jeszcze na długo przed II wojną światową. Opowieść o Holocauście prowadzona z dwóch równoległych, ale odległych sobie perspektyw i światów. Perspektywy jego matki – żydowskiego pochodzenia, która cudem uszła z życiem podczas wojny oraz perspektywy jego ojca – szlacheckiego pochodzenia, który całą wojnę spędził jako więzień niemieckiego obozu jenieckiego dla wyższych oficerów Oflag. I o spotkaniu tych odległych światów oraz ich rozłące na skutek wydarzeń z roku 1968 – masowej ucieczki Żydów z Polski, przez które autor z matką i braćmi wyemigrowali do Szwecji. To w końcu opowieść o człowieczeństwie i humanitaryzmie. O naszej tożsamości. Oraz o tym, że historia zatacza koło, kiedy nie patrzymy prawdzie w oczy i nie wyciągamy wniosków z przeszłości.

Czytając „Dom z dwiema wieżami” było mi chwilami duszno. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że czytam o czymś, co zaczyna przypominać rzeczywistość, w której żyjemy. Że te same mechanizmy, które doprowadziły do tych potwornych wydarzeń, zaczynają się odradzać gdzieś obok nas. Z obawy przed innością i siłą innych, z poczucia niższości, z kompleksów, z nienawiści. To trzeba przeczytać. Obowiązkowa lekcja dla każdego z nas.

Rozwój i rodzicielstwo:

Cykl rozwojowy dla rodziców z Agnieszką Stein o poczuciu własnej wartości – to jedna ze wspanialszych rzeczy, która wydarzyła się w styczniu. Dołączyłam do rozwojowego procesu online Agnieszki Stein, aby wspierać w poczuciu własnej wartości siebie i tym samym efektywniej wspierać w tym procesie swoje dziecko. Ten proces to cudowna sprawa. Wartości grupy – wszystkich dziewczyn, z którymi tam jesteśmy, wartość treści, wartość wzajemnego kontaktu i zaangażowania ze strony Agnieszki Stein. Duże wow. Moje wielkie serducho i wdzięczność. Baaaaaardzo Wam polecam, gdyby ten temat Was interesował. Dla mnie mega interesujący i po prostu kluczowy w rodzicielstwie i w życiu w ogóle. Poza tym osobiście bardzo cenię osobę i głos Agnieszki Stein – jej filozofia i podejście do wielu tematów są mi bardzo bliskie.

Małgorzata Musiał „Dobre relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny” – Lubię czytać książki dla rodziców, ponieważ uważam, że nikt z nas nie staje się rodzicem ot tak. Lubię o sobie myśleć, że jestem w budowie, czy chodzi o temat rodzicielstwa czy o jakikolwiek inny. W każdym razie lubię wiedzieć, jak coś działa, jak funkcjonujemy, jaka jest psychologia małego i dużego człowieka, po to, aby wspierać siebie i wspierać efektywnie swoje dziecko, współdziałać z mężem. Dla mnie to podstawa. Niejednokrotnie przekonałam się, jak taka wiedza ułatwia życie, czyni je prostszym i przyjemniejszym. Tym bardziej, że psychologia i pedagogika (inne dziedziny nauki również) to nie są skostniałe twory. Nieustannie ewoluują, pojawiają się nowe badania naukowe i to jest wielki zasób, z którego możemy korzystać i którym możemy się wspierać. Ta ewolucja i zmiany tym samym obejmują temat rodziny, której struktura wciąż się przeobraża. Książka Małgorzaty Musiał jest jednym z rodzajów wsparcia, które możemy sobie dać. Skrzynką z narzędziami dla współczesnej rodziny z charakterystycznymi dla niej problemami i wyzwaniami. Znajdziemy w niej bardzo praktyczne wskazówki, jak reagować i co robić by wspierać swoje pociechy, partnerów i siebie. Jest o emocjach, granicach, rozwiązywaniu konfliktów, temacie karania i nagradzania, współpracy itp. A wszystko to w oparciu o aktualną i sprawdzoną wiedzę. Bardzo wartościowa i przejrzysta pozycja. Jedna z cenniejszych. Na pewno będę do niej wracać.

A co Wam kulturalnego przyniósł styczeń? Jestem bardzo ciekawa Waszych inspiracji.

AUTOR

Agnieszka Siołek-Cichocka

Facebook Google+

Pedagog. Logopeda. Twórca Dwóch Kropek. Wierzę w życie na własnych zasadach. Jestem pasjonatką psychologii, odkrywania mocnych stron, zabawy słowem i metafory. Mieszkam w Poznaniu. Tu tworzę i prowadzę swoją firmę. Prywatnie żona, mama i książkowy mol.