a królik słuchał

„A królik słuchał” – o rozpadzie świata, jego odbudowie i uważnym słuchaniu

Agnieszka Siołek-Cichocka Duży książkowy mol, KSIĄŻKA, Mały książkowy mol Leave a Comment

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej małej wielkiej książki. Zawiera minimum słów, a niesie potężny ładunek treści i ma dla mnie osobiste znaczenie. Kiedy czytałam ją pierwszy raz, przypomniała mi o jednym z trudniejszych momentów w moim życiu. Jej analogia poruszyła mnie naprawdę mocno. Choć wzruszeń mam przy niej sporo i bez tego, bo to po prostu piękna, mądra i poruszająca książka.

Fabuła

„A królik słuchał” autorstwa Cori Doerrfeld to historia małego Taylora, któremu pewnego dnia, niespodziewanie wali się wieża z klocków. Po tym wydarzeniu do smutnego chłopca przychodzą rozmaite zwierzęta. Pocieszają, doradzają, podpowiadają, komentują, oceniają, przypominają, bagatelizują, złoszczą się, martwią się, użalają, nadmiernie współczują. Ale Taylor nie chce słuchać ich sugestii ani opowiadać o tym, co się stało. Na co zwierzęta uciekają, odchodzą i zostawiają go samego, a Taylor coraz mocniej zamyka się w sobie. Do czasu, aż pojawia się królik. Delikatny, wrażliwy, empatyczny królik, który nie mówi nic, tylko słucha. JEST.

Rozpad i odbudowa świata

Historia małego Taylora przypomina mi o czasie mojej żałoby. Jednak nie trzeba być w żałobie, by doświadczyć poczucia osamotnienia. Bo kto z nas nigdy nie był w podobnej sytuacji?

Dlatego „A królik słuchał” jest pretekstem do poruszenia problemu, jak w naszej kulturze reaguje się na zmartwienia, problemy, kryzysy, smutki i stratę doświadczaną przez dzieci i dorosłych w różnych sytuacjach. Jak radzimy sobie z towarzyszeniem innym, ale też i sobie w przeżywaniu nieprzyjemnych emocji.

Zatem można ją czytać jako opowieść o tym, co dzieje się po rozpadzie świata. Kiedy walą się plany, marzenia lub po prostu konstrukcja z klocków, która dla dziecka jest czymś wyjątkowo ważnym, czymś, czemu poświęciło uwagę, emocje i czas.

Oraz opowieścią o tym, jak odbudować świat. I że w odpowiednich warunkach jest to możliwe.

O pomaganiu

Zwierzęta pojawiające się w historii są reprezentacją ludzkich cech i zachowań, które nie zdają egzaminu w sytuacji straty, kryzysu, zmartwienia, a tylko problem pogłębiają.

Ich zachowania są doskonałym przykładem, że w sytuacji straty to nie ona, paradoksalnie, jest przyczyną największej samotności, ale to, z czym zderzamy się po stracie w kontaktach z innymi. Co się do nas mówi, jak się nas traktuje, jak reaguje. Osobiście uważam, że zrozumienie tej zależności, to kamień milowy w temacie pomagania osobom doświadczającym jakichkolwiek strat i zapobiegania wtórnym traumom kryzysowych sytuacji. Oraz kamień milowy w temacie kształtowania poczucia wartości dzieci, a co za tym idzie dorosłych.

Siła słów

Tu dochodzimy do słów. Słowa kształtują rzeczywistość, formują nas, programują nasze zachowanie i nasz wewnętrzny świat. To co mówimy do innych, to co inni mówią do nas, ma kolosalne znaczenie i wpływ na nasze życie, na to, jak je odbieramy, jak je przeżywamy, jak sobie z nim radzimy.

Czasem ludziom wydaje się, że dotknęło nas wielkie nieszczęście i nie ma większego lub na odwrót, to co nas spotkało to nic takiego, przecież inni mają gorzej. Lecz nie zdają sobie sprawy, że jeszcze większym nieszczęściem bywają wypowiadane przez nich słowa. Najczęściej bez intencji ranienia, bezwiednie, z automatu i bez zastanowienia. Jednak sama świadomość tego nie niweluje ich skutków.

Kryje się w tym odpowiedź, dlaczego bycie sobą i pokazywanie przed innymi pełni swoich emocji stanowi dla tak wielu ludzi trudność. Oczywiście, na pierwszym planie sporo zależy od naszych zasobów i umiejętności, ale nawet dysponując nimi, nie chcemy otwierać się przed tymi, którzy nie potrafią słuchać. I nic dziwnego.

Dziecięcy świat, wyrażanie emocji i bycie sobą

Kiedy spojrzymy na to z perspektywy dziecka, to jest jeszcze trudniej. Dzieci nie dysponują zasobami i doświadczeniem dorosłych. Nie wiedzą, jak sobie radzić i z tej przyczyny przejmują to, co sugerują dorośli oraz ich zachowania, obierając na przyszłość niekonstruktywne strategie radzenia sobie z problemami, emocjami i trudnościami. W „A królik słuchał” zobaczymy takich strategii sporo. Przynależą do powszechnego repertuaru ludzkich zachowań i mają szkodliwe konsekwencje. Oddalają od przeżywania emocji, od ludzi, od siebie. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że pełne przeżywanie emocji tożsame jest z byciem sobą, zrozumiemy, jak dużo się przez to traci. Traci dostęp do części siebie.

Jest też i pozytywna strona i ona jest drogowskazem. Pokazuje, jak wiele możemy ofiarować dzieciom, bliskim osobom oraz sobie poprzez empatyczne słuchanie, wrażliwość i autentyczną obecność.

Dla kogo?

To książka dla każdego, bez względu na wiek. Najmocniej polecam ją dorosłym, nie tylko rodzicom, bo to od nas dzieci uczą się komunikacji i radzenia sobie z emocjami.

Nasz półtoraroczny synek uwielbia ją, choć, co naturalne, nie rozumie jeszcze wszystkich jej aspektów. Jednak to w niczym nie przeszkadza. Na podstawowym poziomie emocji, rozumie i czuje, co się w niej dzieje, co odczuwa mały bohater oraz towarzyszące mu zwierzęta. Przeżywa historię razem z nimi. Smuci się, śmieje, zachwyca, cieszy. Ogromnym atutem tej książki jest to, że każdy czytelnik, ten najmłodszy i najstarszy, znajdzie tu coś dla siebie.

Czytajmy i uczymy się, jak być obok innych ludzi, jak być obok naszych dzieci, podopiecznych, uczniów, przyjaciół, partnerów, kiedy doświadczają problemów i trudności. „A królik słuchał” to wielka lekcja autentycznego wspierania i wielka lekcja słuchania. W dzisiejszym zagonionym świecie do nadrobienia szczególnie.

Bądźmy obok i uważnie słuchajmy. Tylko tyle i aż tyle.

AUTOR

Agnieszka Siołek-Cichocka

Facebook Google+

Pedagog. Logopeda. Twórca Dwóch Kropek. Wierzę w życie na własnych zasadach. Jestem pasjonatką psychologii, odkrywania mocnych stron, zabawy słowem i metafory. Mieszkam w Poznaniu. Tu tworzę i prowadzę swoją firmę. Prywatnie żona, mama i książkowy mol.